[PUNKT WIDZENIA GOŚCIA] - ORZO
Nowe miejsce na gastronomicznej mapie Krakowa – Orzo People Music Nature Kraków
Jak już kiedyś wspominaliśmy, prawa jakie panują w gastronomi, wytrzymają tylko najlepsi. Jeżeli coś pójdzie nie tak, właściciel zwija żagle, a na jego miejsce pojawia się ktoś następny. Tak było i w tym wypadku. Restauracja Industrial, która celowała w tych bogatszych klientów niestety musiała powiedzieć „pa,pa” i tym sposobem mamy nowe miejsce w Krakowie o nazwie „Orzo”.
Bardzo nam przykro z powodu Industrialu, niestety nie zdążyliśmy odwiedzić tego miejsca, za to Orzo odhaczyliśmy już w pierwszy tygodniu otwarcia – no nie mogło nas tam zabraknąć – fanpage zobowiązuje
No to zaczynamy.
Miejsce to chyba jest jedną z największych krakowskich restauracji. Naprawdę można by pomieścić tam kilka imprez zorganizowanych, a i tak mieliby stoliki dla klientów indywidualnych. Wystrój hmmm oryginalny, wydawałoby się, że miejsc takich jak to jest w dzisiejszych czasach dziesiątki. Napisy na szybach, drewniane stoliki, ogromne półki z sosami i innymi puszkami, kolorowy sufit, beton, neonowe napisy na ścianach, metalowe krzesła. Jest to jednak miejsce wyjątkowe i wyróżniające się spośród wielu innych tego typu restauracji. Niektóre ściany w całości pokryte są żywymi roślinami filtrującymi powietrze, co przy krakowskim smogu jest pewnym azylem. Między stolikami rosną drzewa, pod sufitem podwieszone są wielkie donice wypełnione zielenią. Oprócz tego dużym plusem restauracji jest ogromna przestrzeń, co umożliwia swobodne rozmowy i brak skrępowania ludźmi przy stoliku obok. Nienawidzimy jak trzeba siedzieć innym gościom na głowie. Kolejny wielkim plusem dla nas była muzyka grana na żywo przez DJ’a. Komponuje się to z tym miejscem wspaniale. Ogólnie jest to restauracja, która ma swój unikatowy klimat i znalazłaby się na naszej liście jako miejsce na luźne wyjście ze znajomymi.
Duża przestrzeń jest bezapelacyjnie plusem jednak uważamy, że takich rozmiarów restauracja wymaga hosta, który będzie rozprowadzał gości po stolikach, a nawet dwóch. Taka nasza mała uwaga, żeby pierwsze wrażenie było bardziej „o, zaopiekowali się nami od drzwi” a nie „no dobra, to szukamy” – na szczęście znaleźliśmy.
Menu!
Jedna długa karta, z dodatkową wkładką obok. Przystawki, sałatki, burgery, pizze, makarony… Kolejna restauracja ze wszystkimi możliwymi opcjami – czy dobrze? Hmmm to już pozostawiamy Wam do oceny. Dużo jednak fajnych oryginalnych opcji, których w innych „masowych” restauracjach raczej nie znajdziemy. Ceny zaskakująco „normalne” zwłaszcza ceny steków nie przerażają i nie zniechęcają do przeczytania tej rubryki, tak więc w tym temacie duży plus. Rzecz do zmiany według nas to końcówki cen. Jak płacimy za makaron 33,90 zł to naprawdę możemy już zapłacić 34 zł. Nigdy nie zrozumiemy tego manewru w restauracjach, ale na pewno milion amerykańskich naukowców przebadało sprawę i widocznie tak jest lepiej.
Ok. Co dalej?
Pojawiła się Pani Kelnerka. Bardzo miła, uśmiechnięta, sympatyczna i tak dalej. Ogólnie zrobiła na nas bardzo dobre wrażenie. Na wstępie przeprosiła i poinformowała nas, że płatność w tym dniu możliwa była tylko gotówką. Otworzyli się kilka dni wcześniej i widocznie nie zdążyli jeszcze tego ogarnąć. Napoje zamówiliśmy od razu, z jedzonkiem niektórym zeszło troszkę dłużej.
Przy drugim podejściu Pani Kelnerce udało się zebrać od nas zamówienie. Padło kilka pytań z naszej strony. Między innymi o wymowę nazwy restauracji – UWAGA: czyta się „ORCO”, później o autorski sos „alioli mary rose” i jego skład oraz o deskę deserów. Niestety ta deska nie było już w tym dniu dostępna, w zamian Pani Kelnerka zaproponowała nam inną – deskę serów. Hahaha! Nie wiemy dlaczego, ale nadal nas to śmieszy – deSERÓW – kto by tam patrzył na „de”.
Dla sprostowania nie zamówiliśmy SERa na deSER.
Przyszło jedzonko! Jako, że nie skupiamy się na wyborach naszych towarzyszy, opiszemy tylko dania, które my wybraliśmy. A! Zanim przejdziemy do tego – duży plus dla Pani Kelnerki za zapisanie sobie (no chyba, że za doskonałą pamięć) kto co zamawiał. Od razu człowiek jakoś tak miło się czuje, gdy kelner pamięta jego wybór i podaje bez pytania wybrane danie. Śmieszą nas sytuacje, kiedy kelnerzy pytają „Pizza dla kogo?”, gdy przy stoliku siedzą dwie osoby z których jedna zamawiała pizzę, a druga sałatkę. My jakoś zawsze pamiętaliśmy takie rzeczy, jak pracowaliśmy w knajpie.
Dobra, dobra! Jedzenie!
Kelner X - FUSILLIONI SEPIA ( 34,90 zł ) - czarny makaron z krewetkami, kalmarami na białym winie i maśle z pomidorkami cherry, czosnkiem, chill, skórką z cytryny, natką pietruszki i parmezanem – niebo w gębie! Naprawdę makaron bardzo mi smakował, nie był rozgotowany ani za twardy, owoce morza i sos doskonałe. Porcja była wystarczająca aby się najeść. O wyborze Y’ka za dużo nie napisze, gdyż totalnie nie miałem dnia na Burgera.
Kelner Y - ORZO DOUBLE BURGER ( 39,90 zł ) – 400 g sezonowanej wołowiny rasy Angus, bekon, ser cheddar, pomidor, ogórek piklowy, cebula karmelizowana, mieszane sałaty, sos alioli mary rose – Największą robotę zrobiła pyszna sałatka, która była serwowana z burgerem. Bardzo oryginalne połączenie pietruszki, kaszy pęczak, czerwonej cebuli, pomidora i sałaty. Duży plus za drobne posiekanie składników. Frytki jak to frytki, z przepysznym sosem (alioli mary rose). Główny bohater, czyli podwójny burger był spoko. Niczego nie urwał, ale zjadłem go ze smakiem.
Nie sugerując się opiniami znajomych, jednak słysząc co mówią, musimy przyznać, że jedzenie w ORZO jest bardzo smaczne. Spróbowaliśmy też lemoniad: gruszka z szałwią, truskawka z chilli oraz kiwi z rozmarynem. Była dostępna jeszcze czarna cytryna (coś tam barwiło tą lemoniadę, ale nie pamiętamy – jakiś węgiel chyba). Połączenie nietypowe, każdemu smakowało więc co innego.
Wracamy jeszcze na chwilkę do Pani Kelnerki – a się dzisiaj wykomplementujemy – kolejny plus za natychmiastową reakcję na puste szkoło i zaproponowanie kolejnego napoju.
Byliśmy przygotowani na większe oblężenie tej nowej restauracji. Zdziwiła nas nieco frekwencja w ORZO, które było zapełnione w połowie. Jednak była to godzina 18:00 w niedzielę, więc większość już pewnie grzała tyłki na domowych kanapach.
ORZO. people - music - nature. Musicie tam zajrzeć!
Czas na KREWETY
Jedzenie:
Kelner X: 🍤 🍤 🍤 🍤
Kelner Y: 🍤 🍤 🍤
Ogólny wystrój, klimat, ceny, ciekawe menu:
Kelner X: 🍤 🍤 🍤 🍤
Kelner Y: 🍤 🍤 🍤 🍤 🍤
Obsuga:
Kelner X: 🍤 🍤 🍤 🍤
Kelner Y: 🍤 🍤 🍤 🍤 🍤
#orzonature #kelnerzynawieczerzy

Komentarze
Prześlij komentarz